sobota, 31 grudnia 2011

Muzyczne podsumowanie 2011

Moi Drodzy czas na muzyczne podsumowania roku 2011, moje osobiste. Wszystkie wątki poruszę w audycji Zwierzenia Rockmana już w najbliższy poniedziałek o godzinie 20:00 w Radiu Aktywnym. Przedstawione zostaną też wyniki ankiety, w której mogliście wziąć udział. Wszystkim słuchaczom Zwierzeń również pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia. Oby ten nowy rok przyniósł nam jeszcze więcej ciekawej, inspirującej, wzbudzającej zachwyt, skłaniającej nas czasami do refleksji, kojącej nasze uszy, wyborowej MUZYKI! Szampańskiej zabawy i udanego skoku w Nowy Rok. 


Album 2011 Polska:

1. Vader - "Welcome to the Morbid Reich" (bezapelacyjnie nr 1 w Polsce!)


2. Strefa Mocnych Wiatrów - "Verba Veritatis" (hard rockowe objawienie roku)


3. Gienek Loska – Hazardzista (dobra blues-rockowa płyta, świetny wokalista, ogromny talent, ale zdecydowanie stać go na więcej, niemniej jednak to krążek który zasługuje na uznanie - warto po niego sięgnąć mimo tego całego "teatrzyku" i "szumu medialnego" niesprzyjającemu jego osobie)


4. Katarzyna Nosowska "8" (jak zawsze bardzo poetycko, nic dodać, nic ująć)


5. Jelonek - Revenge (płyta która z całą pewnością podziała na Waszą wyobraźnie, nie od dziś wiadomo, że Michał to muzyczny geniusz, tą pozycją potwierdził to po raz kolejny)

 

wyróżnienia

 The Sixpounder - "Going to Hell? Permission Granted!" (debiutancka płyta, na której można usłyszeć inspiracje takimi kapelami jak Pantera, Machine Head czy melodyjnym, skandynawskim death metalem


Coma - "Czerwony album" (mimo pewnych uchybień, Rogucki i spółka, wydali kolejny bardzo udany album)



 Album 2011 Zagranica:

1. Sanhedrin – Ever after (jesteście pewnie zaskoczeni tym numerem jeden, ale to naprawdę coś magicznego, połączenie piękna muzyki rockowej lat 70 z nowoczesnym brzmieniem, brak słów... prog rockowa perełka XXI w., prosto z Izraela! Aż strach pomyśleć, że żaden polski portal o nich nic nie wspomniał. Może dlatego, że cały instrumentalny? Cóż, Polska. Słychać, inspiracje takim zespołami jak Camel, King Crimson, wczesnym Pink Floyd, Jethro Tull. Klimat i magia dźwięku jaki wypełnia ten krążek robi piorunujące wrażenie. A utwór "Il Tredici", to prawie 12 minut muzycznej rozkoszy!)


2. Black Country Communion – 2 (rewelacyjny krążek, wypełniony czaderską hardrockową nutą, okraszoną jednymi z najpiękniejszych improwizacji gitarowych jakie moje uszy słyszały kiedykolwiek >blues-rockowe<  Joe Bonamassa wymiata, do tego niezwykle ekspresyjne wokalizy Glenna Hughes’a, wstyd tego nie znać! )


 3. Opeth – Heritage (Możemy mówić, że jest to album kontrowersyjny, ale prawda jest taka, że odciśnie on piętno na wielu młodych zespołach. Pamiętam jak było z „Damnation” – też wszyscy narzekali, a teraz? Jeden z klasyków! Należy również wziąć po uwagę, że wydanie takiego albumu w XXI w. było bardzo odważną decyzją. Niewielu jest takich śmiałków, dlatego za nią, należą się im gromkie brawa! Jednak nie uważam całości materiału za majstersztyk, ale pozycję bardzo dobrą. Irytuje mnie bezpodstawna krytyka tego wydawnictwa w polskich mediach)


4. Mastodon – The Hunter (wyjątkowo drapieżny materiał, zaryzykuje stwierdzeniem, że to opus magnum zespołu)


5. Dream Theater - "A Dramatic Turn of Events" (kolejny bardzo dobry krążek, aczkolwiek daleki jest od moich ulubionych "Images And Words", "Awake" czy chociażby "Scenes From A Memory")

 

wyróżnienia: 

Pj Harvey - "Let England Shake" (postawiła na warstwę liryczną i chyba się opłaciło?)

 

RHCP - "I'm with You" (nie ma co kręcić nosem, papryczki i tym razem nie zawiodły, aczkolwiek wielu fanów z całą pewnością tęskni za Frusciante)



Rozczarowania roku 2011:

1. Yes – „Fly From Here” (legendarna kapela, na płytę czekałem z ogromną niecierpliwością, jak się okazało, nie było warto, sad but true)


2. Megadeth - Th1rt3en (oczekiwałem czegoś znacznie lepszego od moich idoli z lat szczenięcych, choć album nie należy do najgorszych, znajduje się na nim kilka pikantnych smaczków, z całą pewnością nie jest to słaby album)


3. Lou Reed & Metallica „Lulu” (nie są numerem jeden w rozczarowaniach roku, gdyż nie spodziewałem się po tym krążku urzekających kompozycji, niemniej jednak – totalna porażka i flaki z olejem, już chyba wolę słuchać przez godzinę tlenionej blondynki)


4. Pendragon – "Passion" (materiał ciekawy, ale spodziewałem się czegoś znacznie lepszego, bardziej klasycznego, może dlatego, że poprzedni krążek „Pure” był świetny? Cóż, apetyt rośnie w miarę jedzenia :) i chyba zbyt dużo rażących eksperymentów wokalnych Nicka Barreta)


5. Blackfield – „Welcome to My DNA” (panie Wilson, nie popisał się pan, choć całość materiału to praktycznie dzieło jego przyjaciela Aviva Geffena, przeciętne wydawnictwo z kilkoma dobrymi momentami)

 



Zaskoczyli wyjątkowo pozytywnie

1. Phideaux – "Snowtorch" (o ile można mówić w tym wypadku o zaskoczeniu, bo przecież Phideaux wydał już kilka kapitalnych płyt, to jego ostatnie poczynania nie należały do najbardziej udanych, zatem dla mnie było to pewnego rodzaju "przełamanie", album naprawdę godny uwagi, szczególnie dla fanów prog-rocka)


2. 3 Door Down – "Time of my life" (kiedyś ich muzyka była pop-rockową papką, dziś to muzyka na najwyższym światowym poziomie)


3. Brian Robertson - Diamonds And Dirt (bezapelacyjnie najpiękniejszy powrót roku 2011, bóg sześciu strun, który niegdyś tworzył legendarną formację Thin Lizzy)


4. Vallenfyre - A Fragile King (pogwałcenie naszych uszu! pozycja dla spragnionych krwawej jatki, materiał kopie tyłek!)


5. Kasabian - Velociraptor! (słucha się tego z ogromną przyjemnością, mimo że ich poprzednie albumu są jak pigułka na przeczyszczenie)

 


"Smutek smutków"

Bez wątpienia niespodziewana śmierć mojego idola, boga sześciu strun, Garego Moora 



A jak Wy oceniacie ten rok?

środa, 21 grudnia 2011

Wesołych Świąt!

Wszystkim słuchaczom oraz kolegom z redakcji życzę wesołych, miłych, przyjemnych, rodzinnych, przyjacielskich, spokojnych oraz wymarzonych Świąt. Niech ten wyjątkowy czas przyniesie wszystkim to, czego pragną. Niech to będzie czas na zadumę, na przemyślenia, czas na uzyskanie spokoju i harmonii wewnętrznej. Niech przyniesie rozwiązania, których szukamy oraz da siłę, wiarę oraz nadzieję na dalsze dni. Tego Wam życzę z całego serca!




czwartek, 8 grudnia 2011

Strefa Mocnych Wiatrów gościem audycji [12.12.]

Gościem poniedziałkowej audycji "Zwierzenia Rockmana" będzie zespół "Strefa Mocnych Wiatrów". Zespół powstał zimą 2004 roku w Warszawie, założony przez wokalistę i autora tekstów Dariusza "Grzywę" Wołosewicza. "S.M.W." jest przedstawicielem marynistycznego rocka, tekstowo nawiązuje do pieśni morza, zachowując przy tym oryginalne, rockowe brzmienie. Grupa zagrała wiele koncertów na obszarze całej Polski zyskując liczną rzeszę słuchaczy.


KONKURS: zespół przygotował dla Was płyty i wejściówki na najbliższy koncert, który odbędzie się już 16.12. (PUNKT & RADIO LUXEMBOURG ) :)



S.M.W. - "Czarny Anioł" ... zapalniczki w górę!




środa, 30 listopada 2011

Gienek Loska gościem Zwierzeń Rockmana

Gościem poniedziałkowej audycji „Zwierzenia Rockmana”, będzie charyzmatyczny wokalista, zwycięzca pierwszej polskiej edycji programu X-Factor, Gienek Loska. Artysta pięć miesięcy po zwycięstwie wydał swój debiutancki album - "Hazardzista"! Płyta ukazała się pod szyldem „Gienek Loska Band”. Jest to z jednej strony lekcja klasycznego rock'n'rolla, wywiedzionego od Allman Brothers i Led Zeppelin, ale z drugiej wierność własnym korzeniom. Możemy usłyszeć tu echa twórczości największych polskich wykonawców muzyki blues rockowej. O przeszłości, przygodzie w muzycznym show i nowej płycie porozmawiamy już w poniedziałek 5 grudnia. Zapraszam serdecznie!

"Zwierzenia Rockmana" w każdy poniedziałek od 20.00 na antenie Radia Aktywnego.

Gorąco zachęcam do polubienia fanpage'a audycji na facebook-u :)
http://www.facebook.com/pages/Zwierzenia-Rockmana/172837966137567

wtorek, 29 listopada 2011

Strefa Mocnych Wiatrów - koncert 16.12.2011


Zapraszam na koncert zespołu Strefa Mocnych Wiatrów 16.12.2011 
Jeśli lubicie rockowe klimaty i świetną zabawę, podczas koncertu - nie możecie tego przegapić!
Serdecznie polecam.



Więcej informacji o zespole: http://www.strefamocnychwiatrow.pl/


sobota, 26 listopada 2011

Believe gościem audycji 28.11.

W kolejnej odsłonie “Zwierzeń Rockmana”, kontytunowany będzie cykl “Listopad z progrockiem”. Gościem audycji będzie zespół Believe, będący w absolutnej czołówce polskiego progrocka. Zachęcamy do zapoznania się z działalnością zespołu, a szczególnie gorąco do nadsyłania pytań. Te można przesyłać na adres damian.ciura@radioaktywne.pl (do niedzieli) lub bezpośrednio na fanpage’u podczas audycji. Nie przegapcie! Zwierzenia Rockmana w każdy poniedziałek od 20.00 na antenie Radia Aktywnego.

Oficjalna strona zespołu: http://www.believe.com.pl/

środa, 23 listopada 2011

Podsumowanie audycji nr 17 i zaproszenie na wywiad z zespołem Believe

W ostatniej audycji "Zwierzeń Rockmana" kontynuowaliśmy cykl "Listopad z progrockiem". Playlista poniżej, a ja już teraz zapraszam Was na kolejną odsłonę, w której będziemy gościć zespół Believe. Zachęcam do zapoznania się z działalnością zespołu! [ http://www.believe.com.pl/ ] Pytania kierowane do gości można przesyłać na adres damian.ciura@radioaktywne.pl (do niedzieli) lub bezpośrednio na fanpage'u podczas audycji.




Playlista „Zwierzenia Rockmana” [nr 17]

Love de Vice – Hermit
Riverside – Conceiving You
Arena – The Tinder Box
Sylvan – I Still Believe
Believe – Mother
Collage – Living in the moonlightPublikuj posta
Arena – What if
Opeth – Hope leaves


poniedziałek, 21 listopada 2011

Zapowiedź audycji (21.11.2011)

Dzisiejsza audycja niestety będzie bez gościa. Dlaczego? Wszystkiego dowiecie się podczas audycji. Będzie natomiast fajna progrockowa muzyka i konkurs. Do wygrania płyta zespołu Love de Vice - Numaterial (gościa poprzedniej audycji) i zapowiedź zespołu, który będzie nam się zwierzać w następnym tygodniu. Jaki to zespół? Warto posłuchać audycji! Powiem tylko, że jest on godny uwagi. Dziś wyjątkowo mało mojego gadania, sporo muzyki :) Zapraszam serdecznie godzina 20:00, Radio Aktywne :) Piękna playlista już ułożona. W audycji wspomnę również kilka słów o nowej płycie zespołu Arena. Możecie być pewni, że też coś zagram z "The Seventh Degree of Separation", który dziś ma oficjalną premierę.

Kontakt z prowadzącym (w trakcie audycji), najlepiej poprzez fanpage'a audycji :) Zapraszam!

wtorek, 15 listopada 2011

Relacja z koncertu zespołu Arena

Z delikatnym opóźnieniem wynikającym z moich problemów zdrowotnych, pragnę przedstawić Wam relację z koncertu zespołu Arena (Warszawa, Progresja 8.11.2011). Zachęcam do lektury ! Relacja jest stosunkowo szczegółowa i zawiera ona fragmenty recenzji nowej płyty "The Seventh Degree of Separation", (którą niebawem również zaprezentuję). Płytę można było nabyć w kuluarach klubu. W chwili obecnej jest jeszcze niedostępna w sklepach - ukarze się 28 listopada, dlatego też niewiele chcę zdradzać, jaka jest całość materiału. Warto jednak poczekać i nabyć tę krążek!


Arena - Warszawa, Klub Progresja, 8.11.2011 

W mroźny listopadowy wieczór frekwencja nie powalała na kolana, tragedii jednak nie było. Aż, dziw bierze, że Progresja nie wypełniła się po brzegi. Tym razem nie było ani zdeptanych butów, ani łokci w żebrak. Inna sprawa, to fakt, że zdecydowana większość audytorium to kulturalnie, starsi Panowie. Jednak, w moim odczuciu, tak nagłaśniany w mediach koncert, powinien cieszyć się zdecydowanie większym zainteresowaniem. W końcu Arena to bez wątpienia  jeden z najbardziej znanych brytyjskich zespołów neo-progresywnych. Niestety rock progresywny jeszcze nie cieszy się u nas, tak dużą sympatią jak na zachodzie. Mam nadzieję, że to kwestia czasu, kiedy zawita na dobre w naszych odtwarzaczach. Niemniej jednak, nieco ponad stu fanów Areny, przybyło tego wieczoru, aby posłuchać, w jakiej kondycji obecnie jest zespół. Bowiem w jego szeregach doszło do przetasowania. Nowy materiał powstawał już przy udziale nowego wokalisty, Paula Manzi (Oliver Wakeman Band). W tym roku również miała miejsce zmiana na pozycji gitarzysty basowego. Iana Samolona zastąpił John Jowitt, który był członkiem Areny w latach 1995-1998. Koncerty w Polsce były rzecz jasna częścią  "The Seventh Degree Of Separation" Tour, związanego z wydaniem nowego albumu.


Obcować z takimi tuzami muzycznego świadka, jak Nick Pointer (założyciel legendarnej kapeli Marillion), Clive Nolan (Shadowland, Pendragon, Caamory),  John Jowitt (IQ i Jadis) i John Mitchell (The Urbane, KINO, It Bites, John Wetton Group) to nie lada gratka dla fana rocka progresywnego. Przed wielkim show gwiazdy wieczoru, jako support wystąpił polski Believe. Zespół, który zdobywa sobie coraz większą popularność wśród fanów ambitnego rocka. Kapela, która występowała już u boku samego Fisha (ex-wokalista Marillion). Naturalnie w pełni na to zasługując. Przed koncertem mocno wierzyłem, że Believe mnie nie zawiedzie. Nazwa w końcu zobowiązuje. Tak też się stało. Progrockowa formacja, pod dowództwem doświadczonego Mirosława Gila (ex-Collage) rozbujała publiczność zgromadzoną pod sceną. Wielu zgromadzonych, nie znając warszawskiej grupy, bawiła się rewelacyjnie. W późniejszych rozmowach, bardzo dobrze wypowiadano się na temat ich występu. Nie ukrywam, że wielu ze zgromadzonych tego wieczoru w Progresji, nie znała dokonań zespołu. Było to dla nich muzyczne novum. Wielu z nich było zdziwionych. Gitara i skrzypce, w muzyce rockowej? Pytali z niedowierzaniem. Jednak szybko przekonali się, że to wyrafinowane połączenie. Dodatkowo widząc uroczą Satomi, wydobywającą cudowne dźwięki ze swoich skrzypiec, nie tytko słuchali, ale i patrzyli z niedowierzaniem. Gil i spółka zagrali bardzo dobry set. Nieco ponad godzinę, solidnego rocka. Jednak, zdecydowana większość czekała na gwiazdę wieczoru.

Po niespełna dwudziestu minutach, uprzątnięciu instrumentów zespołu Believe i nastrojeniu instrumentów gwiazdy wieczoru, nagle nastaje ciemność. Muzycy wychodzą na scenę. W tle słyszymy cyrkową melodyjkę rodem z Monty Pythona. Jednak utworem otwierającym koncert był „The Great Escape” z nowego albumu. Ten spotkał się z umiarkowanym zainteresowaniem. Szkoda, bowiem Paul zaśpiewał go rewelacyjnie. Utwór, bardzo szybko wpadający w ucho, ciekawie zaaranżowany. Niestety z taką reakcją Arenie przyszło grać większość piosenek z nowego albumu. Publiczność nie znając nowych piosenek (album oficjalnie jeszcze nie jest w sprzedaży, można było ją nabyć w kuluarach klubu) nie okazywał młodzieńczej radości. Nie oznacza to, że wszyscy stali z założonymi rękoma. Warto jednak wspomnieć, że były utwory z „The Seventh Degree of Separation”, przy których publika reagowała bardzo żywiołowo. Tak było chociażby przy energicznych kompozycjach „The Tinder Box”, „Burning Down” i końcówce „Rapture”. Choć dopiero przy przebojowym „Crack In The Ice” i nastrojowym „Breathe” wśród audytorium solidnie zawrzało. Trzeba przyznać, że Paul świetnie poradził sobie z kompozycjami wcześniej śpiewanymi przez Roba Sowdena. Trudno ocenić, czy wykonał je lepiej, niż w oryginale? Nie starał się małpować na siłę maniery wokalnej swojego poprzednika. Był prawdziwy w tym, co robił na scenie. Należy również napomknąć, że po pierwszy utworze, Paul przywitał się z fanami w języku polski „Dzień dobry Warszawa”, co było niezwykle sympatycznym gestem. Początek koncertu jednak nie był oszałamiający, aczkolwiek należy uznać go za udany. Wreszcie zespół pokusił się na odegranie „City of Lanterns” z bezpośrednim przejściem w jedyny w swoim rodzaju „Riding the Tide”. Przy tym ostatnim moje uszy doznały muzycznego orgazmu. A wszystko za sprawą klawiszowych popisów Clivea Nolana. Należy wspomnieć, że podczas koncertu, kilka momentów zostało zupełnie odmiennie odegranych, niż możemy to usłyszeć na płytach studyjnych. Pojawiła się spora dawka improwizacji, szczególnie w drugiej części koncertu. Spowodowało to zdecydowanie większe zainteresowanie występem. W pierwszej części koncertu mogliśmy pokręcić nosem. Za to w dalszej odsłonie zespół brzmiał majestatycznie. Genialnie zagrane piosenki z The Visitors – tytułowy oraz instrumentalny popis Mitchella w „Serenity” rozbujały publiczność. Przez chwilę poczułem się, jakbym słyszał i widział Gilmoura na deskach warszawskiej sceny. Jeden z najpiękniejszych momentów tego koncertu. Publiczności również podobało się floydowskie wykonanie „Serenity”. Podobnie zespół wypadł w starszych kompozycjach. Z debiutanckiego krążka, zagrano „Valley of The Kings” czy „Crying For Help”. Zatem nie wypada się zgodzić z tymi, którzy twierdzą, że Paul potrafi śpiewać tylko kompozycje nagrane pod jego wodzą. Podczas występu szczególnie ten pierwszy został nagrodzony gromkimi brawami i głośnymi okrzykami „Arena, Arena, Arena”. Na twarzy wokalisty zagościł wreszcie uśmiech. 

Warto również napomnieć o perfekcyjnej synchronizacji muzyki i gry świateł, jaką można było podziwiać tego wieczoru. Przybyli do Progresji mogli nacieszyć zarówno swoje oczy jak i uszy. Aczkolwiek, najlepsze miało być dopiero przed nami. Choć zapewne wielu uzna ten moment za przełomowy. Ja jednak uważam, że następna kompozycja dopiero zatkała gęby wszystkim tym, którzy mieli jakieś wątpliwości, czy „człowiek z nikąd”, jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Paul wziął gitarę akustyczną do ręki i zaczął śpiewać „The Eyes of Lara Moon”. Szczerze, nie słyszałem nigdy w życiu, tak ciepło brzmiącego a zarazem, tak kryształowego wokalu w wersji „live”! Chociaż spodziewałem się doświadczyć, jedynie poprawnego wykonania, dość spokojnej kompozycji pochodzącej z albumu „Pepper's Ghost”, zostałem miło zaskoczony. Słuchało się tego z niezwykłą przyjemnością. Śmiało mógłbym uznać, to wykonanie, za siódmy cud świata. Paulowi wtórował rewelacyjnie tworzący klimat utworu Nolan i Mitchell, który zagrał przepiękną solówkę. Podobne odczucie miałem słuchając melodyjnego i balladowego „What If” (z nowego albumu) czy „The Visitor”, w którym John Mitchell wzbił się na wyżyny swoich umiejętności! Solówka z tego utworu to po prostu maestria. Przypomniała mi ona solówkę, odegraną przez Davida Gilmoura w utworze „Comfortably Numb”. Kunszt techniczny wszystkich członków zespołu jest niepodważalny. Świetną robotę wykonali również Jowitt i Pointer.  Naturalnie, nie obeszło się bez bisów. Na dokładkę Brytyjczycy zaaplikowali nam patetyczny „Ascension”.

Porównując nowy materiał w wersji studyjnej (zakupiony po koncercie) i wersje koncertowe, zdecydowanie na żywo prezentują się lepiej. Nowe wydawnictwo nie powala na kolana, ale mimo to uważam, że to świetna dawka dobrej rockowej muzyki. Mi osobiście brakuje, refleksyjnego głosu Sowdena, jakim chociażby czarował nas na „Contagion”. Popisów gitarowych Mitchella, jakie uskuteczniał na „The Visitors”. Przepychu dźwięków i różnorodności pomysłów (niekiedy kontrowersyjnych) jakie zawierał album „Pepper's Ghost”. Mógłbym tak zestawiać nowy materiał z innymi albumami, ale czy ma to sens? Trzeba przyjąć do wiadomości, że Arenę tworzą Ci panowie, którzy jak pokazał warszawki koncert potrafią stworzyć ekipę. Nie jest to zbieranina ludzi o nieprzeciętnych umiejętnościach indywidualnych. Arena to nadal grupa silna i zwarta. Mająca nam jeszcze dużo do zaoferowania. 


piątek, 11 listopada 2011

Love de Vice - Numaterial [2010]

Love de Vice to warszawski zespół, wykonujący muzykę osadzoną w nurcie rocka progresywnego lat 70. Niemniej jednak estetyka utworów wskazuje wyraźnie na bardzo różnorodne gusta muzyczne, poszczególnych członków zespołu. Warszawska kapela to absolutna perełka na polskim rynku muzycznym. Zespół ma na swoim koncie dwie płyty. Jedną z nich jest ostatnie dzieło zatytułowane "Numaterial" pochodzące z 2010 r.

Płyta jedyna w swoim rodzaju. Najwybitniejszy polski krążek ostatniego dziesięciolecia i jeden z najbardziej intrygujących albumów w historii współczesnej muzyki progresywnej. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich niepozbawionych muzycznej wrażliwości. Całość recenzji, możecie przeczytać na portalu rockmagazyn.pl (link poniżej). Serdecznie polecam! 

http://rockmagazyn.pl/recenzja/461,love-de-vice-numaterial.htm

Piękna, nastrojowa ballada, pochodząca z krążka "Numaterial" ... i te skrzypce Michała Jelonka.

Love de Vice w Zwierzeniach Rockmana

W poniedziałek 14.11.2011 gościem Zwierzeń będzie zespół Love de Vice - wschodząca gwiazda polskiej i europejskiej sceny prog-rockowej. W swoim dorobku mają dwie świetne płyty. "Dreamland" bardziej hard rockowy i "Numaterial" wypełniony pięknymi progresywnymi kompozycjami. Dla słuchaczy przygotowane zostaną nagrody - oczywiście tych lubiących stronkę "Zwierzenia Rockmana" :)



poniedziałek, 7 listopada 2011

Audycja nr 16 - Dookoła Świata ...

W dzisiejszych "Zwierzeniach" złamaliśmy muzyczną barierę :) Żaden z zaprezentowanych utworów nie był anglojęzyczny! Filipiński, malezyjski, czeski, rosyjski, fiński, hiszpański, grecki, argentyński, egipski :) Bariera została złamana ! yeeaaahhh a jak wiem, że Wam się bardzo podobało - jesteście super, bo ta audycja jest dla Was ! Wielkie dzięki za duży odsłuch!



Playlista:

Jaromír Nohavica - Kometa 
Vikate – Ei Enkeleita
Kino - Закрой за мной дверь, я ухожу
Los Lobos i Antonio Banderas – Cancion de Mariachi
Enanitos Verdes -  Lamento boliviano
Pyx Lax -  Epapses Agapi
Amr Diab – Khalik ma, aya
Wally Gonzalez -  Ikaw Lang
Wings - Harapan


piątek, 4 listopada 2011

Chris Cornell - nowy album bez eksperymentów?

Po ostatnich ryzykownych eksperymentach z Timbalandem, Chris Cornell na swojej kolejnej płycie zapowiada powrót "do korzeni":) Szkoda, że będzie to jedynie album akustyczny. Aczkolwiek na najnowszym krążku zatytułowanym "Songbook", mają znaleźć się utwory z czasów działalności Chrisa w Soundgarden i Audioslave :) Premiera już 18 listopada!

Więcej info: http://www.rockmagazyn.pl/aktualnosci/1595,chris-cornell-nowy-solowy-album-songbook.htm

Ja i tak najbardziej lubię jego dokonania z czasów działalności w Audioslave :)

czwartek, 3 listopada 2011

Nowa płyta i koncert zespołu Arena w Polsce już niebawem ...


 THE SEVENTH DEGREE OF SEPARATION



Wywiad z zespołem 

http://artrock.pl/wywiady/626/o_nowej_plycie_areny_duchach_wiktorianskich_historiach_i_planach_na_przyszlosc_rozmowa_z_clivem_nolanem.html

Informacje o koncercie


Informacje o trasie koncertowej

http://www.verglas.com/arenaworld/

Mój ulubiony utwór ...  :) 




... chyba dlatego, że motyw z początku utworu podobny do "Obławy" Jacka Kaczmarskiego ;) 



Amorphis w Polsce !

Już 5. listopada Amorphis w Warszawie [Progresja]. Finowie przyjeżdżają do nas, by zaprezentować swój nowy album The Beginning of Times. Więcej informacji możecie przeczytać na łamach rockmagazyn-u :) 







Retransmisje Open'erowych koncertów!

Już w listopadzie pierwsze ważne informacje dotyczące przyszłorocznej edycji Heineken Open'er Festival. Nie zapominamy jednak o tym, co działo się podczas jubileuszowego spotkania na Babich Dołach. Część koncertów, które odbyły się w dniach 30.06-3.07 została zarejestrowana i wkrótce zaprezentujemy je na stronie opener.pl.





Więcej przeczytasz na portalu rockmagazyn.pl

http://rockmagazyn.pl/aktualnosci/1577,retransmisje-openerowych-koncertow.htm

poniedziałek, 24 października 2011

Audycja nr 15 - Refleksje i wspomnienia ... przed 1 listopada


Playlista:

1. Jeff Buckley – Hallelujah
2. Marek Grechuta - Ocalic od zapomnienia
3. Krzysztof Klenczon – Biały Krzyż
4. Stephen Lynch - Halloween
5. Eric Clapton - Tears In Heaven
6. Maciej Zembaty – Ostatnia posługa
7. Nirvana - The man who sold the world 

Gościem specjalnym była Blanka Borys.






niedziela, 23 października 2011

Zapowiedź audycji (24.10.2011)

W związku z moją absencją w następnym tygodniu, postanowiłem zmienić temat audycji. W ten poniedziałek 24 października możecie spodziewać się audycji poświęconej wybitnym muzykom, których już nie ma pośród nas, ale są w naszych sercach. Będzie bardzo refleksyjnie, bowiem 1 listopada to dzień zadumy, wspomnień, rozważania nad sensem istnienia, nad kruchością ludzkiego życia, wtedy pojawiają się na cmentarzach niezliczone kolorowe ogniki - symbol pamięci o zmarłych. Gromadzą się całe rodziny. Czas niewątpliwie bardzo refleksyjny. My w ten czas wkroczymy już w ten poniedziałek. Za oceanem dla odmiany mamy Halloween. Zapewniam jednak, że ja nie będę Was straszyć. Track lista – przepiękna, wszystko co w muzyce najlepsze. Liczę na Waszą aktywność podczas audycji. Zapraszam! Poniedziałek 17:00


Within Temptation w Warszawie

W niedzielę, 23 października muzycy z Within Temptation przybyli do stolicy. W Warszawie prezes wytwórni fonograficznej zespołu - Sony Music Poland wręczył zespołowi wyróżnienie w postaci złotej płyty za sprzedaż najnowszego w dyskografii zespołu albumu - "The Unforgiving". Naturalnie i mnie nie mogło tam zabraknąć :P Sharon wyglądała prześlicznie, udało mi się uścisnąć jej dłoń, zamienić kilka słów i puścić "oczko", buziaka nie dostałem :( szkoda, ale ...umówiony z nią jestem na 18.30 :)  - autografy również na najnowszym krążku pozyskałem.  Sam koncert - dziś wieczorem w Stodole.

sobota, 22 października 2011

"Zwierzenia Rockmana" na facebooku

Gorąco zachęcam wszystkich fanów muzyki rockowej, okołorockowej i alternatywy do polubienia audycji na facebooku :) 

Link do fanpage'a:




Najbliższe koncerty

Fani dobrej muzyki rockowej i okołorockowej nie powinni narzekać na brak ciekawie zapowiadających się koncertów, w ostatnich dniach chłodnego października.

Lista najciekawiej zapowiadających się koncertów:

22.10. Within Temptation; Kraków (Studio) oraz dzień później w Warszawie (Stodoła)
23.10. Serpent Wings, Morfem, Adder; Kraków (Jazz Rock Cafe) / Remont Fest 2011; Warszawa (Klub Remont)
24.10. Blood Ceremony; Bydgoszcz (Estrada) i 26.10 w Katowicach (Mega Club)
25.10. Coma; Warszawa (Hard Rock Cafe) / The Subways; Warszawa (Stodoła)
26.10. Koncert LIPALI i goście: Illusion, Liroy, Litza, Guzik; Gdańsk (Parlament)
27.10. Lady Pank; Łódź (Dekompresja)
28.10. Psycho Tour 2011; Poznań (U Bazyla)
29.10. Hunter; Łódź (Dekompresja)
30.10. El-Eminence Fest; Warszawa (Stodoła)

Arena już w listopadzie

Pragnę jedynie przypomnieć, że już niebawem odbędzie się jeden z najbardziej wyczekiwanych koncertów przez moją osobę. Arena, to jeden z najlepszych brytyjskich zespołów neo-progresywnych.  A przyjedzie ona do Polski w listopadzie aby promować swój niewydany jeszcze album na serii koncertów. Płyta "The Seventh Degree of Separation", zapowiadana na jesień tego roku, otwiera nowy rozdział w historii zespołu dowodzonego od 1995 roku przez dwóch uznanych muzyków – Clive’a Nolana (Pendragon, Caamora, Shadowland) i Mick’a Pointer’a (ex-Marillion). Nowy materiał powstaje bowiem przy udziale nowego wokalisty, Paula Manzini (Oliver Wakeman Band), który wstąpił w szeregi zespołu w październiku ubiegłego roku.




Nowy album promować będzie europejska trasa koncertowa, w ramach której zespół odwiedzi również Polskę. Zaplanowano 4 koncerty w następujących miastach: 7.11 - Wrocław, Firlej,  8.11 - Warszawa, Progresja, 9.11 - Bydgoszcz, Kuźnia,  10.11 - Katowice, Teatr Śląski. Podczas finałowego występu w Katowicach zespołowi Arena towarzyszyć będą goście specjalni. Tam również koncert zostanie zarejestrowany na potrzeby wydawnictwa DVD.



środa, 19 października 2011

Nieznany kanon muzyki rockowej. The Open Mind - The Opend Mind [1969]



 The Open Mind - The Opend Mind [1969]


Krótka historia. Sam zespół pochodzi z Londynu. Powstał mniej więcej w połowie lat 60’. Działał w latach 60 i 70’. Został założony przez czterech śmiałków. A tworzyli go Mike Brancaccio, Timothy du Feu, Philip Fox i Ray Nye . W późniejszym okresie do bandu dołączył Terry Schindler. Początkowa nazwa zespołu to The Apache. Kapela wydała niestety tylko jeden album w 1969 r. Jednak pochwalić się może rewelacyjnym singlem. Mimo to, członkowie The Opend Mind nie mogli dojść do porozumienia jaką muzykę chcą tworzyć. Jedni preferowali grać mocniej, energiczniej, wzorować się na Led Zeppelin, czy Black Sabbath, jakże popularnych kapelach w owym czasie. Natomiast pozostali pałali większą sympatią do delikatniejszych gatunków muzyki – np. jazzu. Co tu dużo mówić, w Polsce to zespół praktycznie nie znany, ta płyta to niesamowity rarytas, biały kruk. Ale co najważniejsze, muszę zwierzyć się Wam z tego, że ten enigmatyczny zespół, odpowiedzialny jest za jeden z najciekawszych singli w historii fonografii. Nosi on magiczny tytuł 'Magic Potion - Cast A Spell' ... zaklęcie rzucone na nas, działa już od pierwszego dźwięku! Szkoda, że sam album nie brzmi tak kapitalnie.

Skład zespołu:

Mike Bran (Mike Brancaccio) - vocal
Timothy du Feu - bass guitar
Philip Fox - drums
Ray Nye - guitar, vocal
Terry Martin, (Terry Schindler) - guitar, vocal 

Moje ulubione utwory :

Magic Potion. Ciężki gitarowy riff, fantastyczny felling wokalisty, nie zmieniłbym nic w tym utworze. Ten magiczny eliksir naprawdę działa! Charakterystyczne brzmienie przesterowanej gitary mniej więcej w połowie utworu rewelacyjnie wtapia się w klimat piosenki (użyty tu został prawdopodobnie przetwornik gitarowy wah-wah). Rewelacyjny psychodeliczny rock, wpadający delikatnie w muzykę popową (tamtych czasów) okraszony freakbeatem. 


 My Mind Cries - mój drugi faworyt, pochodzący z singla zespołu. Beatles'owe brzmienie gitar i podniosły śpiew Mike Brancaccio. Ciekawe przejścia na perkusji Fox'a. Całość zostaje okraszona nad podziw mroczną (jak na rok 69') solówką i bardzo dobrą partią bębnów.

Ciekawostki: Oryginalne tłoczenie tego krążka w wytwórni Philipsa jeszcze kilka lat temu oscylowało w granicach 1500 funtów. Polaków zdecydowanie na taki wydatek nie stać. Po zresztą jak wspominałem sam album jest przeciętny, natomiast singiel jak na tamte czasy był czymś wyjątkowym, ten kosztował jakieś 700 funtów. Zwracając się do wytwórni Philipsa o zakupienie tego wydawnictwa otrzymałem wiadomość, że "w chwili obecnej nie ma możliwość nabycia tego wydawnictwa. Prosimy pytać w przyszłości." :) Bez komentarza. 

Więcej informacji nt. muzyki zespołu The Opend Mind mogliście usłyszeć w audycji "Zwierzenia Rockmana" 5.10.2011. Zachęcam również do świetnej lektury: "The Tapestry of Delights", autor Vernon Joynson. 

poniedziałek, 17 października 2011

Audycja nr 14

Motyw przewodni - QUEEN (KRÓLOWA)

Ze względu na prośbę słuchaczy udostępniam listę prezentowanych piosenek w ostatniej audycji:

1. Kult - Królowa życie
2. Sex Pistols - God Save the Queen
3. Blackmore's Night - Queen for a day 1
4. Archeon - Queen of the night
5. Roxette - Queen of the rain
6. Camel - Mystic Queen
7. Great White - The Orginal Queen of Sheba

Kolejna audycja również poświęcona KRÓLOWEJ :)

p.s. oficjalnie 14 audycja (nie licząc zastępstw, audycji specjalnych i GNP)

Zapowiedź audycji (17.10.2011)


Najbliższe „Zwierzenia rockmana” poświęcone będą damskiemu odpowiednikowi króla :D


Track lista wygląda naprawdę imponująco. Warto posłuchać, bo wybrałem same perełki, których nie usłyszymy nigdzie indziej. Może poza jednym kultowym utworem ;) Ogólnie rzecz biorąc klasyka rocka! Mam nadzieję, że koleje polskie pozwolą mi zdążyć na godzinę 17.00, stawić się w stolicy i zaserwować Wam kawał dobrej muzyki.



p.s. Jakaś podpowiedź odnośnie tematu audycji? Patrz obok :) Zaznaczam jednak, że głównym tematem "zwierzeń", nie będzie miss world :p ... ale i tak będzie interesująco :)


niedziela, 9 października 2011

Relacja z koncertu Doro Pesch

W warszawskim klubie Progresja w dniu 4.10.2011 r. piękna, niebieskooka, obdarzona mocnym wokalem blondynka oczarowała absolutnie wszystkich przybyłych. Niektórzy mogliby pomyśleć, że chodzi o dwudziestoparoletnią dziewczynę. Nic z tych rzeczy. Chodzi o kobietę, która obecna jest na scenie muzycznej już ponad 25 lat i ma na swoim koncie kilka rewelacyjnych albumów utrzymanych w klimacie hard rock/heavy metal. I liczy sobie 46 wiosen. Nie do wiary, a jednak! Dodam tylko, że był to pierwszy i jedyny w Polsce koncert niekwestionowanej królowej hard rocka - Doro. Wokalistka jest obecnie w trasie koncertowej promującej jej imponujące wydawnictwo "25 Years In Rock". Zapraszam na relację.

Całość relacji możecie przeczytać w serwisie rockmgazyn.pl (link poniżej)



Zapowiedź audycji (10.10.2011)

            Co nas czeka w najbliższej audycji? Relacja z koncertu Doro. Zapowiedzi ciekawych albumów i koncertów. Zgłębianie tajemnic, jakie skrywa w sobie nowe dzieło Pain of Salvation. Powrót do elektryzującego wydawnictwa Opeth – Heritage. Odkurzenie starych winyli, czyli kącik muzyczny „Nieznany kanon muzyki rockowej” – zdradzę tylko, że będzie to biały kruk z 1969 r. Oraz dużo dobrej muzyki rockowej i około rockowej. Warto posłuchać! Zapraszam serdecznie.


                      
           Nowe dzieło Pain of Salvation - czyli, dokąd zmierzasz Panie Gildenlöw ?


 Jak zaprezentowała się królowa hard rocka na swoim pierwszym koncercie w Polsce ?                                                 


                                                      Scorpions - niemiecka legenda powróci !?