sobota, 31 grudnia 2011

Muzyczne podsumowanie 2011

Moi Drodzy czas na muzyczne podsumowania roku 2011, moje osobiste. Wszystkie wątki poruszę w audycji Zwierzenia Rockmana już w najbliższy poniedziałek o godzinie 20:00 w Radiu Aktywnym. Przedstawione zostaną też wyniki ankiety, w której mogliście wziąć udział. Wszystkim słuchaczom Zwierzeń również pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia. Oby ten nowy rok przyniósł nam jeszcze więcej ciekawej, inspirującej, wzbudzającej zachwyt, skłaniającej nas czasami do refleksji, kojącej nasze uszy, wyborowej MUZYKI! Szampańskiej zabawy i udanego skoku w Nowy Rok. 


Album 2011 Polska:

1. Vader - "Welcome to the Morbid Reich" (bezapelacyjnie nr 1 w Polsce!)


2. Strefa Mocnych Wiatrów - "Verba Veritatis" (hard rockowe objawienie roku)


3. Gienek Loska – Hazardzista (dobra blues-rockowa płyta, świetny wokalista, ogromny talent, ale zdecydowanie stać go na więcej, niemniej jednak to krążek który zasługuje na uznanie - warto po niego sięgnąć mimo tego całego "teatrzyku" i "szumu medialnego" niesprzyjającemu jego osobie)


4. Katarzyna Nosowska "8" (jak zawsze bardzo poetycko, nic dodać, nic ująć)


5. Jelonek - Revenge (płyta która z całą pewnością podziała na Waszą wyobraźnie, nie od dziś wiadomo, że Michał to muzyczny geniusz, tą pozycją potwierdził to po raz kolejny)

 

wyróżnienia

 The Sixpounder - "Going to Hell? Permission Granted!" (debiutancka płyta, na której można usłyszeć inspiracje takimi kapelami jak Pantera, Machine Head czy melodyjnym, skandynawskim death metalem


Coma - "Czerwony album" (mimo pewnych uchybień, Rogucki i spółka, wydali kolejny bardzo udany album)



 Album 2011 Zagranica:

1. Sanhedrin – Ever after (jesteście pewnie zaskoczeni tym numerem jeden, ale to naprawdę coś magicznego, połączenie piękna muzyki rockowej lat 70 z nowoczesnym brzmieniem, brak słów... prog rockowa perełka XXI w., prosto z Izraela! Aż strach pomyśleć, że żaden polski portal o nich nic nie wspomniał. Może dlatego, że cały instrumentalny? Cóż, Polska. Słychać, inspiracje takim zespołami jak Camel, King Crimson, wczesnym Pink Floyd, Jethro Tull. Klimat i magia dźwięku jaki wypełnia ten krążek robi piorunujące wrażenie. A utwór "Il Tredici", to prawie 12 minut muzycznej rozkoszy!)


2. Black Country Communion – 2 (rewelacyjny krążek, wypełniony czaderską hardrockową nutą, okraszoną jednymi z najpiękniejszych improwizacji gitarowych jakie moje uszy słyszały kiedykolwiek >blues-rockowe<  Joe Bonamassa wymiata, do tego niezwykle ekspresyjne wokalizy Glenna Hughes’a, wstyd tego nie znać! )


 3. Opeth – Heritage (Możemy mówić, że jest to album kontrowersyjny, ale prawda jest taka, że odciśnie on piętno na wielu młodych zespołach. Pamiętam jak było z „Damnation” – też wszyscy narzekali, a teraz? Jeden z klasyków! Należy również wziąć po uwagę, że wydanie takiego albumu w XXI w. było bardzo odważną decyzją. Niewielu jest takich śmiałków, dlatego za nią, należą się im gromkie brawa! Jednak nie uważam całości materiału za majstersztyk, ale pozycję bardzo dobrą. Irytuje mnie bezpodstawna krytyka tego wydawnictwa w polskich mediach)


4. Mastodon – The Hunter (wyjątkowo drapieżny materiał, zaryzykuje stwierdzeniem, że to opus magnum zespołu)


5. Dream Theater - "A Dramatic Turn of Events" (kolejny bardzo dobry krążek, aczkolwiek daleki jest od moich ulubionych "Images And Words", "Awake" czy chociażby "Scenes From A Memory")

 

wyróżnienia: 

Pj Harvey - "Let England Shake" (postawiła na warstwę liryczną i chyba się opłaciło?)

 

RHCP - "I'm with You" (nie ma co kręcić nosem, papryczki i tym razem nie zawiodły, aczkolwiek wielu fanów z całą pewnością tęskni za Frusciante)



Rozczarowania roku 2011:

1. Yes – „Fly From Here” (legendarna kapela, na płytę czekałem z ogromną niecierpliwością, jak się okazało, nie było warto, sad but true)


2. Megadeth - Th1rt3en (oczekiwałem czegoś znacznie lepszego od moich idoli z lat szczenięcych, choć album nie należy do najgorszych, znajduje się na nim kilka pikantnych smaczków, z całą pewnością nie jest to słaby album)


3. Lou Reed & Metallica „Lulu” (nie są numerem jeden w rozczarowaniach roku, gdyż nie spodziewałem się po tym krążku urzekających kompozycji, niemniej jednak – totalna porażka i flaki z olejem, już chyba wolę słuchać przez godzinę tlenionej blondynki)


4. Pendragon – "Passion" (materiał ciekawy, ale spodziewałem się czegoś znacznie lepszego, bardziej klasycznego, może dlatego, że poprzedni krążek „Pure” był świetny? Cóż, apetyt rośnie w miarę jedzenia :) i chyba zbyt dużo rażących eksperymentów wokalnych Nicka Barreta)


5. Blackfield – „Welcome to My DNA” (panie Wilson, nie popisał się pan, choć całość materiału to praktycznie dzieło jego przyjaciela Aviva Geffena, przeciętne wydawnictwo z kilkoma dobrymi momentami)

 



Zaskoczyli wyjątkowo pozytywnie

1. Phideaux – "Snowtorch" (o ile można mówić w tym wypadku o zaskoczeniu, bo przecież Phideaux wydał już kilka kapitalnych płyt, to jego ostatnie poczynania nie należały do najbardziej udanych, zatem dla mnie było to pewnego rodzaju "przełamanie", album naprawdę godny uwagi, szczególnie dla fanów prog-rocka)


2. 3 Door Down – "Time of my life" (kiedyś ich muzyka była pop-rockową papką, dziś to muzyka na najwyższym światowym poziomie)


3. Brian Robertson - Diamonds And Dirt (bezapelacyjnie najpiękniejszy powrót roku 2011, bóg sześciu strun, który niegdyś tworzył legendarną formację Thin Lizzy)


4. Vallenfyre - A Fragile King (pogwałcenie naszych uszu! pozycja dla spragnionych krwawej jatki, materiał kopie tyłek!)


5. Kasabian - Velociraptor! (słucha się tego z ogromną przyjemnością, mimo że ich poprzednie albumu są jak pigułka na przeczyszczenie)

 


"Smutek smutków"

Bez wątpienia niespodziewana śmierć mojego idola, boga sześciu strun, Garego Moora 



A jak Wy oceniacie ten rok?

środa, 21 grudnia 2011

Wesołych Świąt!

Wszystkim słuchaczom oraz kolegom z redakcji życzę wesołych, miłych, przyjemnych, rodzinnych, przyjacielskich, spokojnych oraz wymarzonych Świąt. Niech ten wyjątkowy czas przyniesie wszystkim to, czego pragną. Niech to będzie czas na zadumę, na przemyślenia, czas na uzyskanie spokoju i harmonii wewnętrznej. Niech przyniesie rozwiązania, których szukamy oraz da siłę, wiarę oraz nadzieję na dalsze dni. Tego Wam życzę z całego serca!




czwartek, 8 grudnia 2011

Strefa Mocnych Wiatrów gościem audycji [12.12.]

Gościem poniedziałkowej audycji "Zwierzenia Rockmana" będzie zespół "Strefa Mocnych Wiatrów". Zespół powstał zimą 2004 roku w Warszawie, założony przez wokalistę i autora tekstów Dariusza "Grzywę" Wołosewicza. "S.M.W." jest przedstawicielem marynistycznego rocka, tekstowo nawiązuje do pieśni morza, zachowując przy tym oryginalne, rockowe brzmienie. Grupa zagrała wiele koncertów na obszarze całej Polski zyskując liczną rzeszę słuchaczy.


KONKURS: zespół przygotował dla Was płyty i wejściówki na najbliższy koncert, który odbędzie się już 16.12. (PUNKT & RADIO LUXEMBOURG ) :)



S.M.W. - "Czarny Anioł" ... zapalniczki w górę!